64296
online
Policja
302
Inspekcja
25
Wypadek
367
Raport - Na MPK nie ma mocnych! ‹‹ powrót do listy raportów
[04.10.2011]

Na MPK nie ma mocnych!

Odkąd na Poznań spadła plaga remontów drogowych, poruszanie się po mieście nie jest proste – to truizm. Postanowiliśmy sprawdzić, czy apokaliptyczny ton dominujący w lokalnych mediach znajduje uzasadnienie w rzeczywistości. Na spotkanie korkom wysłaliśmy trzech śmiałków – jeden wsiadł za kierownicę auta, drugi na rower, a trzeci korzystał z dobrodziejstw MPK. Patronat nad akcją objął serwis Korkowo.pl.


Poniedziałek, 3 października. Punktem startu jest osiedle Kopernika – tam bowiem mieszkają nasi bohaterowie. Przemek, Łukasz i Krzysiek pracują w firmie ulokowanej na osiedlu Sobieskiego, do pokonania mają więc niemal całe miasto. Każdy wybrał inny środek transportu, a w doborze trasy przyznaliśmy im pełną dowolność. Na potrzeby eksperymentu punkt docelowy wyznaczono przy pętli na osiedlu Sobieskiego.

Do startu, gotowi...

O godzinie 7:00 Przemek melduje się na przystanku Promienista. W tym samym czasie Łukasz wsiada do samochodu, a Krzysiek wyprowadza rower na ulicę. Mają do nadrobienia ok. 500m, wyruszają z domu przy ul. Taczanowskiego. Krzysiek ma dokładnie opracowaną trasę, Łukasz będzie raczej improwizował w zależności od sytuacji na drodze. Wszyscy uruchamiają urządzenia gps, monitorujące ich trasy.


...start!

Autobus linii 69, który powinien przyjechać o 7:03, spóźnia się ponad 5 min. Wewnątrz tłok, o zajęciu miejsca siedzącego nie ma mowy. Autobus rusza. Na każdym przystanku dosiadają się kolejni pasażerowie. Do masy krytycznej było jednak daleko – mówi nam potem Przemek. - Upchnęłoby się nas jeszcze trochę. No, może wtedy całkiem nie dałoby się już oddychać.

Łukasz tymczasem szybko skręca z Promienistej w Palacza, potem w Arciszewskiego. Jedzie się płynnie. Podczas gdy Przemek dopiero wsiada do autobusu, Łukasz zmierza już do remontowanego Ronda Jana Nowaka Jeziorańskiego. Skręca przed nim w Wyspiańskiego, żeby ominąć spory korek. Cały ruch przez rondo idzie teraz lewym pasem, więc robi się tam spory zator – mówi Łukasz. - Ale jeśli tylko wie się jak, łatwo można go ominąć.

A co z amatorem świeżego powietrza Krzysztofem? Jedzie Promienistą, skręca w Palacza, potem Arciszewskiego aż do Hetmańskiej. Akurat świeżym powietrzem bym tego nie nazwał – mówi potem. - Duży ruch, gęsto od spalin.

Kompresja w „pestce”

O 7:27 autobus z Przemkiem na pokładzie dociera na Most Teatralny. Według rozkładu powinien tu być o 7:19 – komentuje Przemysław. - Ale przecież czas jest pojęciem względnym. Teraz przesiadka na tramwaj. Po niecałej minucie podjeżdża 16. Na pierwszy rzut oka ciężko byłoby wsiąść do środka, tylu w niej pasażerów. Przemkowi jednak jakoś się udaje.

Podczas gdy Przemek poddawany jest naturalnej kompresji w tramwaju, Łukasz przebija się przez miasto. Za rondem Jana Nowaka Jeziorańskiego jedzie Polną, skręca w Rokietnicką i wyjeżdża z powrotem na Przybyszewskiego. Teraz jedzie prosto, Żeromskiego, Niestachowską i potem Witosa. Dylemat pojawia się na rondzie Obornickim – jechać dalej prosto, czy skręcić w Lechicką. Pojechałem prosto – mówi Łukasz. - Korki były i tu, i tu, ale na Obornickiej jakieś takie jakby mniejsze.

Krzysiek tymczasem niestrudzenie pedałuje. Gdy Przemek wsiada w „pestkę”, on jest już za Sołaczem. Nad Wierzbakiem jedzie się pod górę – mówi. - Ale to w zasadzie jedyny minus, bo bardzo lubię tę okolicę. Miałbym więcej czasu, to zatrzymałbym się w parku.


Na MPK nie ma mocnych

Przemek wysiada na pętli o 7:40. Większość drogi przebyłem z czyimś łokciem wbijającym się w żebra – mówi. Jak się okazuje, na mecie jest pierwszy.

Łukasz zaczyna żałować podjętej na rondzie decyzji. Na Obornickiej korki, chociaż i tak nie może narzekać – znacznie większe są w przeciwną stronę. Wreszcie skręca w Małeckiego i potem Stróżyńskiego, dojeżdżając do pętli. Jest 7:52.

Chwilę potem na mecie melduje się Krzysiek. Jechał drogą rowerową wzdłuż Mieszka I i potem Szeligowskiego. Absolutnie nie czuje się przegranym w wyścigu. Może i Łukasz minimalnie mnie wyprzedził, ale z punktu widzenia ekologii jestem zwycięzcą. No i brzuszek spada!


Spora przewaga MPK

Podróż Przemka trwała łącznie 40 min. Dojechał najszybciej, kosztem ciśnięcia się w tłoku. Akurat na tej trasie mogłem przesiąść się w szybki tramwaj – podkreśla. - A w obecnej sytuacji to niemal jak teleport. Gdybym całą trasę musiał przebyć stojącym w korkach autobusem, pewnie byłbym na miejscu ostatni.

Łukasz dojechał do mety w 52 min. Komentuje: Trochę źle zaplanowałem trasę. Jak się potem okazało, tego dnia akurat na tym odcinku Lechickiej, którym mogłem jechać, było całkiem znośnie. Warto więc przed wyjazdem zadbać o logistykę.

Krzysztofowi przejazd zabrał 54 min. Zakładam, że gdybym miał większą wprawę, poszłoby znacznie sprawniej. Moja średnia prędkość trochę odbiegała od standardowej dla rowerzystów w mieście. Ale to tylko dlatego, że lubię podziwiać widoki...

Poznaniak potrafi

Wniosek z wyprawy trzech odważnych? Wbrew pozorom, przez Poznań da się jeszcze przejechać. A dotarcie do pracy, o ile nie zdarzy się jakiś kataklizm, wcale nie wymaga użycia supermocy. Wsiadając za kółko, warto sprawdzić, jaka sytuacja panuje w mieście. Słuchajmy radia, korzystajmy z serwisów internetowych, pokazujących online, gdzie aktualnie tworzą się korki. Nie jedźmy na pamięć. A dopóki pogoda pozwala, może naprawdę dobrze byłoby odkurzyć rower i zamiast narzekać, zadbać o kondycję? Krzysiek zarzeka się, że jeśli powtórzymy wyścig, nie da pozostałym szans...


Trasy, czasy przejazdu i średnie prędkości zrekonstruowano na podstawie danych zebranych za pomocą systemu Yanosik. W samochodzie wykorzystano terminal, w pozostałych przypadkach aplikację Yanosik na telefony komórkowe.